suplementy

img

I odwrotnie - to, co podoba się krytykom, nudzi publiczność.

Jest najpopularniejszą produkcją w kinach.” - Im bardziej coś zjadą zawodowi recenzenci/krytycy/specjaliści, tym bardziej publika walić będzie do kin (podobnie rzecz ma się z książkami). W sobotę wracałem do domu z seansu ” Maudie” i w autobusie słyszałem komentarze widzów zachwyconych ” Botoksem”. Nie zgadzam się tylko z nazwaniem widowni „produktów filmopodobnych” Patryka Vegi „wyrobioną”, ale rozumiem, że szukałaś właściwego przymiotnika i chyba nie znalazłaś.

Przeraziło mnie, jak wiele rzeczy można „popsuć” jednym filmem. I dyskusja, jaka się pojawiła miała taki wydźwięk: „no nareszcie ktoś pokazał, jak naprawdę aborcja wygląda. On po prostu chce zapędzić ludzi do kina, żeby dostać pieniądze.

Tym bardziej, jeśli jest jasne, że reżyser nie kieruje się jakąś wielką „misją”. Dwa razy dałam Vedze szansę, bo pierwszy Pitbull (ten z Dorocińskim) bardzo mi się podobał, ale nie będę mu dawała kredytu zaufania w nieskończoność. Gdy wyszłam z ostatniego Pitbulla, to sobie obiecałam, że trzeci raz nie dam się naciąć.

Zbytnio mi to wówczas przypominało licealną traumę analizowania poezji pod maturalny klucz. Zwierzu, a nie myślałaś jakimś cyklu wpisów „edukujących” widza? Najgorsze jest to, że ludzie wracają z kina po tym filmie i mówią, że utwierdził ich w przekonaniu, że polski system zdrowia to czyste zło.

Nie zdziwię się jeśli np. lekarze będą się tłumaczyć, że przecież tak to nie wygląda, bo obiorą to jako coś osobistego. Kilka lat temu byla afera z książką Kod DaVinci, nawet Kościół się wypowiadał. To że jest tak duza frekwencja nic nie znaczy, części osób się bedzie podobało, części nie, jednego to zmieni, innego nie.

Gdyby tak bylo to po „Czasie Apikalipsy” czy „Imperium Slonca” skonczylyby się wojny, po „Missisipi w ogniu” zniknalby rasizm itd. Nikt nie jest chyba tak naiwny by sądzić, że po obejrzeniu jednego filmu FABULARNEGO ludzie zmienią swoje poglądy. Dlaczego „my” w kontekście „nasze wieloletnie zaniedbania wobec całego społeczeństwa” rozumiał jako „MY - wąska grupa wybranych, która powinna edukować WAS - resztę społeczeństwa”.

Tłumaczę tylko jak te słowa można odbierać i dlaczego, moim zdaniem, CzlowiekDrugiegoSortu tak się uniósł. Podejrzewam, że użytkownik @CzlowiekDrugiegoSortu odebrał ten fragment właśnie w taki sposób, stąd jego komentarz. Wiem, że nie piszesz tego w ten sposób specjalnie, domyślam, się, że nie to ci chodzi, ale czasami czytając twoje teksty zauważam takie nastawienie „my, użytkownicy wyższej kultury, jesteśmy lepsi niż ciemne masy”.

Wieloletnich zaniedbań” ja odbieram jako „my jesteśmy lepsi i myśmy zawalili bo głupiej reszcie społeczeństwa nie wyjaśniliśmy, że mają oglądać ambitne filmy, jacy oni są głupia, a nie to co my - wyższa kasta”. Stwierdziła, że tak głupiego i obrzydliwego filmu jeszcze nie widziała. Po raz pierwszy w życiu wyszła z sali w trakcie filmu.

Kolejne pokolenie się powoli zmienia ale od poprzedniego ciągle dostaje, że to są wymówki żeby nie pracować ;(. No chyba że to hobby to nauka kolejnego języka żeby dostać lepszą pracę, to wtedy spoko. No właśnie, dostęp do szerokiego repertuaru kinowego w Polsce jest mocno ograniczony.

Czytając ten tekst, akurat słyszałam z salonu (z włączoną telewizją) reklamę tego filmu, dlatego coś z tą reklamą musi chyba być na rzeczy (żyjąc w swoim małym popkulturalnym bąbelku zaczęłam słyszeć filmie za sprawą krytycznych głosów blogerów).

steroider köpa medycyna estetyczna wrocław pomoc w zakupie auta större kuk sterydy na mase monitoring Wrocław
Top